Dzisiaj jest niedziela, 25 lutego 2018 roku.
Zaloguj się
Zarejestruj się

Zespół szkolno-gimnazjalny w Nowej Wsi

Cytat dnia: "Są ludzie, którzy nigdy by nie byli zakochani, gdyby nie słyszeli o miłości. "

Wyjazd na grę w kregle

15 lutego grupa uczniów wraz z opiekunami wybrała się do kręgielni Hula Kula w Oświęcimiu.

Grand Prix Kóz w mini siatkówce dziewcząt

Nasze uczennicy rozpoczęły ferie zimowe na sportowo, bowiem w niedzielę (11 lutego) wzięły udział w inaugurującym turnieju mini siatkówki Grand Prix o Puchar Dyrektora Centrum Sportowo - Widowiskowego w Kozach.

VI Drużynowy Turniej Scrabble 2018 rozegrany…

Tradycyjnie, jak co roku trzyosobowe drużyny wszystkich klas 4-6 i 7 szkoły podstawowej oraz 2-3 gimnazjum spotkały się, by rywalizować na słowa – VI Drużynowy Turniej Scrabble 2018 rozegrany systemem belgijskim w dwóch kategoriach wiekowych już przeszedł do historii.

Klasa Va w PARKU TRAMPOLIN GoJump

W przededniu ferii klasa Va pojechała do Parku Trampolin w Bielsku-Białej, gdzie aktywnie spędziła czas korzystając z przeróżnych atrakcji jak np. basen z gąbkami, boisko do zbijaka, wsady do kosza, poducha, trampoliny itp.

KARNAWAŁ 2018

Karnawał to czas balów, radości i tańców. 8 lutego w Szkole Podstawowej w Nowej Wsi uczniowie wszystkich klas bawili się w pięknie udekorowanej sali gimnastycznej.

Zabawy na śniegu

Po długim oczekiwaniu na śnieżną aurę, nadszedł wreszcie dzień, w którym mogliśmy poszaleć na białym puchu.

  • Wyjazd na grę w kregle

  • Grand Prix Kóz w mini siatkówce dziewcząt

  • VI Drużynowy Turniej Scrabble 2018 rozegrany…

  • Klasa Va w PARKU TRAMPOLIN GoJump

  • KARNAWAŁ 2018

  • Zabawy na śniegu

POLSKO-NIEMIECKA WYMIANA MŁODZIEŻY

Wymiany młodzieży między szkołami z różnych krajów to w ostatnich latach stały element szkolnego życia. Współpraca między naszą szkołą (przy współpracy z kęckim "Wyspianem") ze szkołą w Landstuhl z Nadrenii Palatynatu jest jedną z dłużej trwających w naszej gminie.

 

Początki to rok 2000. Najpierw były to wymiany coroczne. Teraz co dwa lata młodzież z Landstuhl przyjeżdża latem na tydzień do Kęt, a potem, jesienią polska młodzież wyjeżdża do Niemiec. Tak też było w tym roku.

 

Po majowym pobycie Niemców grupa 21 polskich uczniów z opiekunami udała się do Niemiec. Tylko 21 w dużym autobusie? W taki sposób, o dziwo, można zminimalizować koszty. Tam na miejscu polski autobus służy jako wspólny środek transportu. Dzięki temu uczniowie prawie cały czas mogą przebywać w międzynarodowym towarzystwie. (Podobnie jest, gdy Niemcy przyjeżdżają do Polski). Tegoroczny wyjazd zaczął się 11 września. Po przyjeździe tradycyjnie odbyło się zwiedzanie miasteczka Landstuhl, leżącego daleko na zachodzie Niemiec. Na miastem górują ruiny zamku zbudowanego z inicjatywy Fryderyka Barbarossy. Zamek był później wielokrotnie burzony i przebudowany. Z tarasów w zamku można podziwiać okolice i całkiem blisko leżące lotnisko amerykańskiej bazy wojskowej w Ramstein. Po drodze do zamku w lesie dominują drzewa kasztana jadalnego, w tym roku obficie obsypane owocami. Niestety jeszcze nie całkiem dojrzały.

 

Tego samego dnia pojechaliśmy na farmę prowadzoną przez rodzinę jednego z uczestników wymiany. Co ciekawe, mama niemieckiego ucznia jest Polką, stąd też Paul bezbłędnie mówił po polsku. Po gospodarstwie oprowadzał nas starszy brat Paula – Filip, który w latach wcześniejszych też uczestniczył w wymianie, a teraz jest studentem weterynarii w Hannoverze. Największe wrażenie zrobiła maszyna do dojenia krów. Automat, który samodzielnie rozpoznaje wchodzącą na stanowisko do dojenia krowę, zakłada jej na wymiona końcówki dojące, doi i stosownie do ilości i jakości mleka kieruje krowę albo na odpoczynek (na leżakowanie) albo na posiłek. Filip udowodnił też, że jeśli świni pozwoli się na zachowanie czystości (da się odpowiednio dużo miejsca), to świnia okaże się wyjątkowo czystym stworzeniem. O kurach, kaczkach i innych zwierzętach opowiadał z pasją, której dzisiejszej młodzieży zdecydowanie brakuje.

 

Kolejny dzień - zwiedzanie najstarszego miasta uniwersyteckiego w Niemczech - Heidelbergu. Taki niemiecki Kraków. Tam również nad miastem górują ruiny wielkiego zamku. Niektóre pomieszczenia zostały odbudowane i tam urządzone są sale muzealne. A w nich spotkaliśmy przewodniczkę, która postanowiła opowiedzieć o jedzeniu i czynnościach, które po jedzeniu każdy musi wykonać. To zaskakujące opowiadanie uświadomiło nam, jak dobrze żyć dziś z bieżącą wodą i toaletą. Była tam też ogromna (na prawie ćwierć miliona litrów) beczka do przechowywania wina. Okazało się, że zwyczaj picia wina wcale nie musi wynikać ze skłonności do alkoholu. Po prostu wino było bezpiecznym napojem w odróżnieniu od wody, której czystość w tamtych czasach pozostawiała wiele do życzenia.

 

Dzień wyjazdowy w góry Schwarzwald Hochwald nie zaspokoił potrzeby wędrówki. Lało prawie bez przerwy. Próba wyjścia skończyła się bardzo szybkom powrotem do schroniska w Weiskirchen. Tam na szczęście można było zagrać w ping ponga, a wieczorem odbyły się śpiewy, tańce i zabawy.

 

Z Hochwald pojechaliśmy bezpośrednio do Luksemburga. Po drodze mijaliśmy przepiękne winnice nad Mozelą. Najpierw zwiedzanie miasta z krótką historią tego księstwa. Przewodniczka (we wspaniałym kapeluszu) opowiedziała jak udało się Luksemburczykom przetrwać w przynajmniej częściowej autonomii przez setki lat przy ciągłych wojnach między państwami sąsiadującymi z Luksemburgiem. Okazało się, że najlepszym sposobem uniknięcia zniszczeń wojennych było rozebranie murów obronnych, zniszczenie twierdzy i pozwolenie kolejnym najeźdźcom na korzystanie z zasobów miasta. Okazało się, że w owym bogatym Luksemburgu dopiero w tym roku (późną jesienią) uruchomiona zostanie pierwsza linia tramwajowa. Metra też tam nie ma. Z Luksemburga pochodził jeden z ojców założycieli Unii Europejskiej Robert Schuman. O powstaniu i funkcjonowaniu Unii Europejskiej opowiedział nam w Centrum Informacji Europejskiej były komisarz unijny - Duńczyk mówiący po angielsku - Martin Littlejohn. Podkreślał, jak cenną rzeczą jest pokojowe, oparte na współpracy współistnienie państw, które w przeszłości walczyły ze sobą.

 

Ostatni dzień – „dzień rodzinny” każdy spędzał według pomysłu rodziny goszczącej, a wieczorem do autobusu i całą noc do Polski. Jedni spali, inni dzielili się wspomnieniami, jeszcze inni cicho marzyli i tęsknili. Z tej tęsknoty niektórym przy pożegnaniu mocno się oczy pociły…

 

Do kolejnej wymiany.


Projekt dofinansowała Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży.

 

Maciej Hejnowicz / Agnieszka Maciąga