Dzisiaj jest wtorek, 17 października 2017 roku.
Zaloguj się
Zarejestruj się

Zespół szkolno-gimnazjalny w Nowej Wsi

Cytat dnia: "Mówimy niewiele. O takich trafionych radościach, niezasłużonych, niezaplanowanych, nie trzeba wiele mówić. "

Grrupa gimnazjalistów odbyła górksą wędrówkę...

W sobotę (14 października) po raz pierwszy w tym roku szkolnym kilkunastu gimnazjalistów wyruszyło na rajd górski pod opieką pana Wiesława Wawaka.

Jennifer Lynn Barnes: „NAZNACZENI”

Cassie ma naturalną zdolność rozszyfrowywania ludzi. Na podstawie najdrobniejszych szczegółów potrafi ustalić, kim jesteś i czym się zajmujesz.

„Wyśpiewać dziś chcemy Wam życzenia…”

„Wyśpiewać dziś chcemy Wam życzenia…” Tak w dniu 12 października rozpoczęli przedstawiciele Samorządu Uczniowskiego program słowno-muzyczny, dedykowany pracownikom naszej szkoły, z okazji zbliżającego się Dnia Edukacji Narodowej.

ŚLUBOWANIE PIERWSZOKLASISTÓW

Dzień 12 października 2017 roku na pewno na długo  pozostanie w pamięci uczniów klas pierwszych jak również i ich rodziców. Właśnie tego dnia zostali przyjęci w poczet braci uczniowskiej Szkoły Podstawowej w Nowej Wsi.  

Dyktando Niepodległościowe

Etap szkolny V Małopolskiego Dyktanda Niepodległościowego „Po polsku o historii” przeprowadzono 10 października 2017r. w wielu szkołach województwa małopolskiego.  

DZIEŃ UŚMIECHU

„Uśmiech jest najlepszą kosmetyką do użytku zewnętrznego i najlepszym lekarstwem do użytku wewnętrznego.” / Phil Bosmans /

  • Grrupa gimnazjalistów odbyła górksą wędrówkę...

  • Jennifer Lynn Barnes: „NAZNACZENI”

  • „Wyśpiewać dziś chcemy Wam życzenia…”

  • ŚLUBOWANIE PIERWSZOKLASISTÓW

  • Dyktando Niepodległościowe

  • DZIEŃ UŚMIECHU

POLSKO-NIEMIECKA WYMIANA MŁODZIEŻY

Wymiany młodzieży między szkołami z różnych krajów to w ostatnich latach stały element szkolnego życia. Współpraca między naszą szkołą (przy współpracy z kęckim "Wyspianem") ze szkołą w Landstuhl z Nadrenii Palatynatu jest jedną z dłużej trwających w naszej gminie.

 

Początki to rok 2000. Najpierw były to wymiany coroczne. Teraz co dwa lata młodzież z Landstuhl przyjeżdża latem na tydzień do Kęt, a potem, jesienią polska młodzież wyjeżdża do Niemiec. Tak też było w tym roku.

 

Po majowym pobycie Niemców grupa 21 polskich uczniów z opiekunami udała się do Niemiec. Tylko 21 w dużym autobusie? W taki sposób, o dziwo, można zminimalizować koszty. Tam na miejscu polski autobus służy jako wspólny środek transportu. Dzięki temu uczniowie prawie cały czas mogą przebywać w międzynarodowym towarzystwie. (Podobnie jest, gdy Niemcy przyjeżdżają do Polski). Tegoroczny wyjazd zaczął się 11 września. Po przyjeździe tradycyjnie odbyło się zwiedzanie miasteczka Landstuhl, leżącego daleko na zachodzie Niemiec. Na miastem górują ruiny zamku zbudowanego z inicjatywy Fryderyka Barbarossy. Zamek był później wielokrotnie burzony i przebudowany. Z tarasów w zamku można podziwiać okolice i całkiem blisko leżące lotnisko amerykańskiej bazy wojskowej w Ramstein. Po drodze do zamku w lesie dominują drzewa kasztana jadalnego, w tym roku obficie obsypane owocami. Niestety jeszcze nie całkiem dojrzały.

 

Tego samego dnia pojechaliśmy na farmę prowadzoną przez rodzinę jednego z uczestników wymiany. Co ciekawe, mama niemieckiego ucznia jest Polką, stąd też Paul bezbłędnie mówił po polsku. Po gospodarstwie oprowadzał nas starszy brat Paula – Filip, który w latach wcześniejszych też uczestniczył w wymianie, a teraz jest studentem weterynarii w Hannoverze. Największe wrażenie zrobiła maszyna do dojenia krów. Automat, który samodzielnie rozpoznaje wchodzącą na stanowisko do dojenia krowę, zakłada jej na wymiona końcówki dojące, doi i stosownie do ilości i jakości mleka kieruje krowę albo na odpoczynek (na leżakowanie) albo na posiłek. Filip udowodnił też, że jeśli świni pozwoli się na zachowanie czystości (da się odpowiednio dużo miejsca), to świnia okaże się wyjątkowo czystym stworzeniem. O kurach, kaczkach i innych zwierzętach opowiadał z pasją, której dzisiejszej młodzieży zdecydowanie brakuje.

 

Kolejny dzień - zwiedzanie najstarszego miasta uniwersyteckiego w Niemczech - Heidelbergu. Taki niemiecki Kraków. Tam również nad miastem górują ruiny wielkiego zamku. Niektóre pomieszczenia zostały odbudowane i tam urządzone są sale muzealne. A w nich spotkaliśmy przewodniczkę, która postanowiła opowiedzieć o jedzeniu i czynnościach, które po jedzeniu każdy musi wykonać. To zaskakujące opowiadanie uświadomiło nam, jak dobrze żyć dziś z bieżącą wodą i toaletą. Była tam też ogromna (na prawie ćwierć miliona litrów) beczka do przechowywania wina. Okazało się, że zwyczaj picia wina wcale nie musi wynikać ze skłonności do alkoholu. Po prostu wino było bezpiecznym napojem w odróżnieniu od wody, której czystość w tamtych czasach pozostawiała wiele do życzenia.

 

Dzień wyjazdowy w góry Schwarzwald Hochwald nie zaspokoił potrzeby wędrówki. Lało prawie bez przerwy. Próba wyjścia skończyła się bardzo szybkom powrotem do schroniska w Weiskirchen. Tam na szczęście można było zagrać w ping ponga, a wieczorem odbyły się śpiewy, tańce i zabawy.

 

Z Hochwald pojechaliśmy bezpośrednio do Luksemburga. Po drodze mijaliśmy przepiękne winnice nad Mozelą. Najpierw zwiedzanie miasta z krótką historią tego księstwa. Przewodniczka (we wspaniałym kapeluszu) opowiedziała jak udało się Luksemburczykom przetrwać w przynajmniej częściowej autonomii przez setki lat przy ciągłych wojnach między państwami sąsiadującymi z Luksemburgiem. Okazało się, że najlepszym sposobem uniknięcia zniszczeń wojennych było rozebranie murów obronnych, zniszczenie twierdzy i pozwolenie kolejnym najeźdźcom na korzystanie z zasobów miasta. Okazało się, że w owym bogatym Luksemburgu dopiero w tym roku (późną jesienią) uruchomiona zostanie pierwsza linia tramwajowa. Metra też tam nie ma. Z Luksemburga pochodził jeden z ojców założycieli Unii Europejskiej Robert Schuman. O powstaniu i funkcjonowaniu Unii Europejskiej opowiedział nam w Centrum Informacji Europejskiej były komisarz unijny - Duńczyk mówiący po angielsku - Martin Littlejohn. Podkreślał, jak cenną rzeczą jest pokojowe, oparte na współpracy współistnienie państw, które w przeszłości walczyły ze sobą.

 

Ostatni dzień – „dzień rodzinny” każdy spędzał według pomysłu rodziny goszczącej, a wieczorem do autobusu i całą noc do Polski. Jedni spali, inni dzielili się wspomnieniami, jeszcze inni cicho marzyli i tęsknili. Z tej tęsknoty niektórym przy pożegnaniu mocno się oczy pociły…

 

Do kolejnej wymiany.


Projekt dofinansowała Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży.

 

Maciej Hejnowicz / Agnieszka Maciąga